„Mam dość tego, że nie wiem”
Wraca „dzisiaj albo jutro, postaramy się”. Klientowi mówisz: „najpóźniej jutro”. Ryzyko bierzesz na siebie.
Nie wdrażamy wszystkiego naraz. Zaczynamy od miejsca, które naprawdę boli, i rozbudowujemy system w rytmie firmy. Cenę każdego kroku znasz z góry. Krok jest skończony, gdy ludzie rzeczywiście pracują nowym sposobem.
Na pierwszej rozmowie nie prezentujemy systemu. Słuchamy, co u Ciebie nie działa.
„Mam dość tego, że nie wiem”
Wraca „dzisiaj albo jutro, postaramy się”. Klientowi mówisz: „najpóźniej jutro”. Ryzyko bierzesz na siebie.
„Od dawna chciałem to zrobić, ale nigdy się nie opłacało”
Rok później nadal tam jest. Razem z pięcioma innymi, o których pamiętasz tylko Ty.
„Gotowy system każe mi dostosować firmę do siebie”
Wracacie do Excela i karteczek. Za system płacisz, ale codzienna praca nadal toczy się obok niego.
U nas powstaje system dopasowany do firmy: zaczynamy nie od wielkiego wdrożenia, tylko od jednego procesu, który w końcu działa po waszemu.
Oferta wejściowa
Nie robimy pojedynczych poprawek w cudzym systemie. Budujemy Wasz własny - proces po procesie, w kolejności, którą wybiera firma.
Pierwszy przepływ wybieramy tak, żeby był ważny i dał się szybko uruchomić: składanie zapotrzebowań, kontrola jakości, śledzenie realizacji - albo coś specyficznego tylko dla Was. Zwykle najlepszy jest proces nudny, częsty i drogi w utrzymaniu.
Wdrożenie jest skończone, kiedy prawdziwa praca idzie nową drogą - nie kiedy uruchomimy funkcję.
Jeden przepływ - co dokładnie kupujesz
Po lewej nasz sposób pracy. Po prawej to samo w prawdziwym wdrożeniu, które zaczęło się od karteczek.
Proces albo pomysł, który od dawna czeka. Bez specyfikacji i bez przygotowań.
Nikt nie planował żadnego wdrożenia. Magdę po prostu denerwowały papierowe karteczki z zamówieniami - każdy pisał trochę inaczej, każdy zamawiał trochę inaczej. Działało od zawsze, aż przestało.
Taki, który szybko zacznie działać i którego wynik da się zauważyć. Cenę znasz przed startem.
Nie ruszaliśmy niczego poza zamówieniami materiałów. Pracownicy na hali dostali tablet, na którym klikają zapotrzebowania. Magda - panel, w którym sama definiuje produkty i widzi, co kupione.
Co kilka dni coś, co już można kliknąć. Uwagi zgłaszacie w trakcie, nie na odbiorze.
Magda mówiła: „kurcze, fajnie byłoby jeszcze…” - a my dodawaliśmy to krok po kroku. Proces dopasował się do niej, nie odwrotnie.
Usuwamy powody, dla których ludzie wracaliby do karteczek, Excela i ustnych ustaleń.
Karteczki zniknęły z obiegu. Nic nie ginie i nikt nie pilnuje zamówień z pamięci - widać, co już kupione, a co jeszcze czeka.
Po wyniku pierwszej zmiany, nie na podstawie obietnicy. Kolejny przepływ kupujesz osobno.
Ludzie zobaczyli, że u Magdy działa, i zgłosili własne potrzeby: faktury zbiorcze, kontrola jakości, wysyłki, personalizacja. Firma sama wybrała, co dalej.
Dlaczego to nie kosztuje jak system od zera
Korzystamy z gotowego fundamentu Open Mercato. Nie budujemy od nowa podstaw: użytkowników, uprawnień, zamówień, magazynu. Czas idzie na ten jeden przepływ, który u Was wygląda inaczej niż wszędzie.
Gotowe tam, gdzie się da. Po waszemu tam, gdzie trzeba.
Ile fundamentu wystarczy w Waszym przypadku, sprawdzamy przed wyceną. Nie obiecujemy z góry żadnej proporcji.
Różnica wobec software house'u
Nie kupujesz godzin project managera, QA, frontendu i backendu. Jak zorganizujemy pracę, to nasz problem. Ty kupujesz uzgodniony przepływ, uruchomiony za cenę znaną z góry.
Jeśli zrobimy to szybciej dzięki gotowemu fundamentowi, doświadczeniu i AI - to nasza przewaga, nie powód, żeby dopisać godziny do faktury.
Wszystko, czego potrzeba, aby przejąć system, masz od pierwszego dnia. I na umowie.
Kod pisany dla Twojej firmy należy do niej od chwili powstania. Repozytorium trzymasz u siebie albo masz do niego stały, pełny dostęp.
Na Waszą infrastrukturę albo do innego dostawcy - z konfiguracją i kopią danych. Hosting u nas jest wygodą, nie blokadą.
Inny kompetentny zespół ma zrozumieć architekturę, uruchomić środowisko i pracować dalej - bez odtwarzania wiedzy z rozmów z nami.
Księgowość, kadry i podatki zostają w sprawdzonym ERP. Dopasowana warstwa operacyjna działa obok i wymienia z nim dane.
Kopie, sprawdzone odtworzenie, oddzielone środowisko do eksperymentów i możliwość wycofania zmiany są częścią wdrożenia, nie dodatkiem po fakcie.
Odtwarzamy system na czystym środowisku z repozytorium, kopii i dokumentacji, i pokazujemy wynik. Prawo do odejścia ma być sprawdzone, nie zapisane na wszelki wypadek.
Nie musisz wierzyć nam na słowo. Do przepływu dostajesz uruchamialne testy i instrukcję sprawdzenia napisaną tak, żeby dała się zrozumieć bez programisty - możesz o audyt poprosić zewnętrznego specjalistę albo narzędzie AI. A przed przekazaniem prawdziwej pracy ustalamy role i dostęp, scenariusze błędu, monitoring, kopie i sposób wycofania zmiany.
Pokaż nam ten proces albo pomysł. Sprawdzimy, czy da się zacząć od małej, zamkniętej zmiany i uczciwie ustalić jej cenę.